MEDIA


Sesja nagraniowa Nushee / 16-23 sierpnia 2009

Tomaszu | 08.02.2012 | MEDIA, NEWS

Planowana od dłuższego czasu sesja nagraniowa w Warszawie dobiegła końca. Początek nie należał do najłatwiejszych – w sobotę radowaliśmy się ślubem i weselem naszych najbliższych przyjaciół Pawła i Mai Scigajów, żeby już w niedzielę udać się na wschód (jedynie tam może być spoko studio) i nagrać materiał na EPkę. Niestrudzeni wędrowcy w składzie: Tomaszu the cab driver, Seb the navigator, Bunia the organizer, Remol the … Remol i Karo the chef dotarli na miejsce w późnych godzinach wieczornych, wyluzowali się w swój ulubiony sposób by nabrać weny i mocy na nadchodzący ciężki, ale jakże przyjemny tydzień.

Poniedziałek to sprawy organizacyjne. Dzięki ogromnej uprzejmości Sound Division (www.sounddivision.pl) czyli Tomasza (gitara w Blast) i Filipa (bas w RootWater), którzy zaopatrzyli nas w odpowiedni backline, mogliśmy stworzyć zestaw o jaki nam chodziło w nagraniach.

Gitarowo było tak: Marshall JCM 900 head, Diezel head i cabinet, plus gitfy Gibson Les Paul Studio Double Cutaway, 1984 B.C. Rich Mockingbird Maple Natural, akustycznie Yamaha a’la Sepcia.  Basowo: sansAmp, BBE  maximizer plus bas 2007 B.C. Rich Bernardo z grubą H w roli głównej.  Tomaszu oczywiście pyka-czu M-Audio spust palec (w wolnym przekładzie na ang. trigger finger)

Dzięki serdeczne należą się także Marowi, który udostępnił nam jedno ze swoich studiów www.ztudio.pl i niezbędne preampy. Bez tego cała wyprawa nie miałaby sensu.
Po zwiezieniu i opięciu całego sprzętu, poniedziałek chylił się ku północy, więc chłopcy radarowcy postanowili wyluzować się w swój ulubiony sposób by zebrać energię na kolejny dzień. Wtorek to głównie ustawienia, przedmuchanie toru i dopiero pod koniec dnia początek nagrań. Już wtedy jasne było, że prędzej jaskółka zaświergoli niż chłopaki wyjdą ze studia.

Kolejne dni aż do piątku wyglądały bardzo podobnie – pobudka koło 13, śniadanko, kawka, przesłuchanie bounców z poprzedniego dnia i wio do studia.

Tam na szczęście nie było napięcia i było trochę czasu na swobodny fajt… i testowanie różnych gitf.
Nagrania, nagrania, nagrania, underground runs again, czasem czujemy, że sen zdziałałby cuda ale chłopaki nie poddają się i idą spacerkiem do domu oglądając (po raz kolejny w tym roku) wspólnie wschód słońca, luzując się przy tym w swój ulubiony sposób. Again and again, the same routine.

W sobotę zabawa podobna do poniedziałkowej ale w drugą stronę i na koniec wieczorny lans z teściami Seb. Potem jazda do domu i dodatkowy luz w nasz ulubiony sposób.
W niedzielę nasze drogi się dość znacznie rozlazły – Seb i Bunia na południe zażyć intensywnych kąpieli słonecznych w Grecji, a Tomasz, Remol i Karo na zachód w stronę Falubazu.

1 Komentarz więcej